Znowu boją się o swoje miejsca pracy. Mowa o pracownikach Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK w Nowym Sączu. Z początkiem stycznia dyrektor sadeckiego zakładu został oddelegowany do innych obowiązków, a pełniącym obowiązki dyrektora został szef krakowskiego zakładu. Związkowcy uważają, że to krok do połączenia dwóch zakładów w jeden. Mówiło się o tym już pod koniec poprzedniego roku, kiedy to planowano takie połączenie. Zarząd spółki jednak się z tego wycofał. Teraz pracownicy obawiają się, że pomysł może powrócić.
Obawy pracowników są takie same jak były przedtem przy projekcie łączenia zakładów, że tylnymi drzwiami pomału będą po prostu dążyć do tego, żeby nas połączyć. Planują wprowadzenie tak zwanych CUW-ów, czyli Centrum Usług Wspólnych w spółce. Poszczególne działy mają wchodzić bezpośrednio pod Warszawę. Drugim sposobem jest ogromny nakład finansowy na inwestycje w naszym regionie. Budowanie kolejnych lokalnych Centrów Sterowania Ruchem, co będzie się wiązało z automatycznym zmniejszeniem zatrudnienia. A jak się zmniejszy zatrudnienie, no to zakład nie będzie miał racji bytu. Pracownicy boją się o utratę miejsc pracy, oczywiście, szczególnie administracja i nadzory – wyjaśnia Radiu Eska Leokadia Grajcar ze Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu w Nowym Sączu.
Polecany artykuł:
Zarząd spółki uspokaja i wyjaśnia: "Nie będzie żadnego łączenia"
PKP PLK zapewnia, że łączenia zakładów nie przewiduje. Stanowiska dyrektora zakładu nowosądeckiego i krakowskiego nadal pozostają odrębnymi stanowiskami pracy. Jak poinformowała nas spółka podczas rekrutacji, która odbyła się pod koniec 2025 roku, najlepszym kandydatem okazał się obecny dyrektor krakowskiego zakładu i to jego wybrano.
Status obu zakładów linii kolejowych nie zmienia się. Bieżące działania operacyjne w tych jednostkach organizacyjnych prowadzone są jak dotychczas. Działania konsolidacyjne w spółce nie są obecnie realizowane – informuje Radio Eska Dorota Szalacha z PKP PLK.
Związki zawodowe i pracownicy sądeckiego zakładu nie wykluczają ewentualnych protestów w sprawie obrony miejsc pracy. Taka pikieta miała się odbyć w listopadzie zeszłego roku przed dworcem kolejowym. Ze względu na decyzję zarządu spółki została odwołana. W nowosądeckim zakładzie zatrudnionych jest około 800 pracowników. Około 90 z nich to pracownicy administracji, reszta to osoby zajmujące się utrzymaniem sieci i zarządzające ruchem pociągów. Pod zakład w Nowym Sączu podlegają dwie sekcje eksploatacji – z Nowego Sącza oraz z Suchej Beskidzkiej.